05. PS. Fajne kapcie


Wychodzę ze szkoły i automatycznie obezwładnia mnie dziwne poczucie deja vu, a także zapach dumy papierosowego. Na parkingu już nikogo nie ma. Cholera jasna. Sięgam po telefon i odczytuję kolejno dziesięć wiadomości od brata. Czekał na mnie dwadzieścia minut, poza tym mam też osiem nieodebranych połączeń. Że też musiałam pójść do tej biblioteki.
- Cholera jasna.
Piszę do Doma wiadomość, z prośbą o powrót na szkolny parking w trybie natychmiastowym i chowam telefon do kieszeni, po czym nagle dociera do mnie, że skoro nikogo tu nie ma, to nie powinnam czuć dymu. Zwłaszcza nie takiego specyficznego. Obracam się za siebie i moje serce niemalże zatrzymuje swoja pracę. Mrużę oczy w złości.
Ten człowiek mnie prześladuje, odkąd skończyłam osiemnaste urodziny. Przypadek?
Proszę, niech to będzie cholerny przypadek.
- Wygląda na to, że zostałaś osamotniona i w dodatku bez transportu do domu.
Przewracam oczami.
- Słuchaj, skoro już tu jesteś i bezczelnie palisz papierosa. – Który swoją drogą dziwnie dobrze przy nim wygląda. Ten dym unoszący się przed jego ciemnymi włosami również. – To pogadamy. Przynajmniej dopóki brat po mnie nie przyjedzie.
Silas uśmiecha się arogancko.
- Rozmawiałem z nim, miał jechać pomagać ojcu w kancelarii. Myślisz, że będzie z niego dobry prawnik?
Krzywię się.

04. Obserwator


Gapię się w zawartość mojej szkolnej szafki. Mam wrażenie, że widzę wszystko i jednocześnie nie widzę nic. Obraz wyostrza i rozmywa się naprzemiennie. A ja myślę. O czym myślę? Tutaj jest problem. Nie mam bladego pojęcia. Staram się uporządkować wszystko w swojej głowie, ale przez ostatni tydzień każda taka próba kończy się fiaskiem. Średnio raz na dzień, albo raz na godzinę przypominam sobie sytuację z imprezy urodzinowej. A dokładnie to pożegnanie.
To elektryzujące pożegnanie.
O matko.
Pomocy.
Doprowadzam się do porządku i zabieram z szafki książki do angielskiego, po czym trzaskam drzwiczkami, zwracając na siebie kompletnie zbędną uwagę. Przyciskam czoło do zimnego metalu, usiłując wybić sobie z głowy czarne włosy i niebieskie oczy. Czarne włosy i niebieskie oczy. Chryste, ten obraz prześladuje mnie nawet w snach. Jestem nienormalna.
Odwracam się i nagle zauważam przed sobą brązowe oczy. I włosy tego samego koloru. Nagły zwrot akcji sprawia, iż wybudzam się kompletnie ze swoich myśli i uderzam plecami o swoją szafkę, by nie zderzyć się z chłopakiem, którego uśmiech rozprasza mrok. Zapomniałam, mam z nim teraz angielski. Zawsze mnie znajduje przed wspólnymi lekcjami. Jak mogłam zapomnieć? Muszę wyglądać na porządnie roztrzepaną.
- Hej, księżniczka.
- Cześć Dean – rzucam lekko, biorąc przy tym głęboki oddech. Odpycham się powoli od szafki i zwracam w kierunku klasy. Brązowooki dotrzymuje mi kroku. Odsuwam kosmyk włosów za ucho i zerkam na przyjaciela. Wygląda na wyspanego, pełnego chęci do życia i szczęśliwego.
Oh, wygląda na przeciwieństwo mnie.